Strugów śpiew

Strugów śpiew

Zaprawdę powiadam Wam – cicha praca w skupieniu wyostrza zmysły. Piszę to ja, który ze zmysłami jest trochę na bakier – niedowidzę i niedowącham. Słuch mam za to dobry.

I o zjawiskach słuchowych chciałem Wam dzisiaj ten tego.

Nie od dzisiaj wiadomo, że dobry strug we wprawnych rękach „śpiewa”. Są tacy których ten dźwięk uspokaja. Może dlatego, że to monotonny „zaśpiew” bardziej niż melodia. Coś jak mantra. Można się wprowadzić w stan mindfulnessu. Moją uwagę zwróciło jednak co innego – każdy strug „śpiewa” inaczej. Który ładniej? Od czego zależy ten „zaśpiew”?

Ładny i czysty dźwięk, estetycznie zadowalający, wydaje strug który spełnia dwa podstawowe warunki:

  1. Nóż jest ostry.
  2. Strug jest prawidłowo prowadzony – to znaczy, ruch powrotny odbywa się bez ciągnięcia wysuniętego noża po desce a raczej na prawej lub lewej krawędzi korpusu struga (albo na nosku – w przypadku strugania dłuższych desek) – takie niedbałe prowadzenie wprowadza fałszywe tony.

To są podstawy czystego śpiewu.

IMG_0495

IMG_0493
Tajemnica utrzymania właściwego „workflow” – więcej niż jeden nóż. Do równiaka staram się mieć ich kilka. Ostrych i gotowych do pracy. W trakcie, zmieniam ostrze na świeże.

Ton zależy od wielu innych czynników:

  • od sposobu zaostrzenia (nóż z prostą krawędzią tnącą albo z łukowatą)
  • od grubości noża
  • od szerokości noża (wpustniki brzmią wysoko a spustniki nisko)
  • od ustawienia odchylaka (im bliżej tym dźwięk bardziej „nosowy”)
  • od konstrukcji korpusu struga (strugi drewniane śpiewają inaczej od metalowych)
  • od drewna które strugamy (gatunku i wilgotności)

Zapewne są jeszcze jakieś niuanse które pominąłem.

W moim przypadku, bez zastanowienia odpowiem, że najpiękniej brzmi równiak z łukowatym ostrzem – dźwięk jaki wydaje jest najbardziej rozpoznawalny, pełny i „śpiewny”.

IMG_0490
Mój strug „codzienny” – Stanley No5. Nowy. Żaden tam vintage.

Na drugim miejscu stawiam drewniane strugi profilowe i drewniane wpustniki – brzmią wyżej ale również pięknie a drewniany korpus dodaje stylowego „rezonansu”.

Załączam krótki filmik na którym starałem się zarejestrować brzmienie poszczególnych strugów płaszczyznowych. Zaczynając od początku – najpierw jest równiak Stanley No5 (nowy – nieco podrasowany ale bez przesady), potem spustnik Record No7 (z nożem i odchylakiem Hocka), dalej gładzik Veritas No4 (z bardzo blisko ustawionym odchylakiem) i mały strużek metalowy Stanleya No60 1/2 – z nożem fazą w górę. Strugane drewno to trochę niewdzięczny „czarny dąb”.

 

A jak śpiewają Wasze strugi?

A śpiewają?

Over…

 



2 thoughts on “Strugów śpiew”

  • Ostatnio już trochę „pro forma” wchodziłem na Twojego bloga, żeby zobaczyć ten ostatni wpis o wyrównywaniu Nortona (zawsze jednak tliła się mała nadzieja, że może będzie coś nowego). I przestałem na kilka tygodni a tu pach – 3 wpisy, EKSTRA!!! Zawsze jakieś nowe ciekawostki i spojrzenie na zagadnienie z innej strony, to lubię!

    Co do strugów – mam ich kilka, ale na tę chwilę wszystkie są nieme, bo mają krzywe i nienaostrzone noże (takie zakupiłem, więc pretensji do moich cichych śpiewaków nie mam). Pomyślałem, że powiększę trochę mój „chórek” o jednego, dwóch nowych członków zza kanału La Manche, ale… handyman…acorn… bedrock (to wiem, że mocny zawodnik). Czym różnią się te podmodele Stanley’a?

    A patrząc na to z innej strony – czy nowe strugi Stanley są gorsze jakościowo od tych sprzed kilkudziesięciu/stu lat? Chodzi mi oczywiście o jakość wykonania części, odlewów, stali ostrza?

    Pytam, bo jestem w temacie zielony jak…. zielony i tyle 😉 Wiem, że nie ma nic za darmo, Ty masz wiedzę, którą latami zdobywałeś i gruntowałeś, ale gdybyś lekuchno się nią podzielił, to może wiedział bym jakich „solistów” sprowadzić do mojego stolarskiego chóru 😉

    • Cześć, dzięki za komentarz. Co do jakości strugów Stanleya to w inetrnetach panuje bardzo powszechna opinia, że najlepsza jakość to narzędzia z okresu przedwojennego. Nie mogę tego potwierdzić ponieważ nie mam tak starych – z mojego doświadczenia, strugi z okresu lat 60-70 są podobnej jakości co dzisiejsze. Konstrukcja nie zmieniła się od dziesięcioleci (oprócz tworzywa z którego wykonuje się dzisiaj pochwyty) więc jeżeli jest jakaś zasadnicza zmiana to w kontroli jakości. To, o czym się z kolei nie wspomina zbytnio to bardzo uboga oferta w porównaniu do niegdysiejszej. Zaledwie kilka strugów i na tym koniec. Na co dzień używam nowej „piątki” (równiak No5) i nic jej nie brakuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *